~*~Oczami Laury~*~
Obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju przez zasłony. Obróciłam się na bok i próbowałam zasnąć, jednak usłyszałam jakiś hałas na dole więc postanowiłam zejść. Szybko wstałam z łóżka ubierając na siebie tylko szlafrok, który sięgał do mniej-więcej połowy ud. Weszłam do łazienki przeczesałam włosy, umyłam twarz i zęby postanawiając że prysznic wezmę po śniadaniu. Wychodząc z pokoju spojrzałam szybko na zegarek -11:39. To dla mnie dobra pora do wstawania, często w nocy się budzę i leżę, aż nie zasnę. Dzisiejszej nocy było spokojnie. Żadnych pobudek, spokojny i głęboki sen. Zeszłam po schodach kierując się do kuchni po szklankę wody. Z kuchni prosto do salonu. Gdy stanęłam w przejściu do naszego dużego pokoju zdziwiłam się i podejrzewam, że stałam z oczami wielkimi jak 5 zł i się gapiłam na to co robi moja przyjaciółka. A więc siedziała na kolanach jakiegoś blondyna śmiejąc się w najlepsze i nie zwracając na mnie uwagi. A najlepsze w tym wszystkim było to że ta cała banda która siedzi u mnie w domu to ta banda ,która wczoraj szalała na całego na ulicy z wodą. Nagle chłopak z lokami się odwrócił i gdy mnie zobaczył szturchnął June, a ona odwróciła się w moim kierunku przerywając wszystkie śmiechy i idąc w moim kierunku krzyknęła:
-Witam śpiącą królewnę!
-Przecież wiesz że zawsze tak długo śpię...- powiedziałam
-Chce królewna coś zjeść? Zaraz coś ci zrobimy jeść- gdy to powiedziała cała piątka się obróciła
-Nie. Dziękuje sama sobie poradzę- poprawiłam piżamę i postanowiłam zrobić sobie coś zjeść. Uwielbiałam jeść, poznawać nowe smaki, eksperymentować z nowymi daniami. Podeszłam do lodówki wyciągając składniki potrzebne do zrobienia moich ulubionych omletów na słodko. Gdy zamknęłam lodówkę wystraszyłam się i upuściłam mleko przez przypadek. Miło uśmiechający się blondyn stał koło zlewu.
-Hej! Jestem Niall. Mam pytanie. Czy ja... - zrobił lekką przerwę i popatrzył na mnie- Czy ja mógłbym Ci pomóc?
-Ja jestem Laura- powiedziałam przyjaźnie- nie dziękuje poradzę sobie sama.
-No weź... Pozwól mi
-Nie
-Prooooosze- błagał a gdy na niego popatrzyłam miał oczy jak kot ze Shreka.
-Powiedziałam nie. - Powiedziałam już trochę głośniej
-No nie mów, że dalej jesteś na nich zła za to co zrobili na ulicy...
-Zrobili?! Co WY zrobiliście chyba! - krzyknęłam i zobaczyłam cieszącego się blondyna
-Bo widzisz... Harry czyli ten w lokach i Louis czyli ten w paskach- powiedział wskazując na dwóch debili stojących w przedpokoju i gapiących się na nas z rozbawieniem- się pokłócili i Louis gonił Harrego po całej ulicy z wodą, a gdy ty szłaś Zayn czyli ten co siedzi koło June- wskazał na dwójkę która siedziała w salonie i śmiejąca się z teleturnieju w telewizji- Liam i Ja uspokoiliśmy ich i akurat wracaliśmy do domu a Harry gdy zobaczył Cię za sobą myślał że jesteś naszą jakąś napaloną fanką i cię oblał wodą- powiedział szybko robiąc przerwy aby wziąć oddech
-Okaaay- powiedziałam przedłużając "a" w wyrazie- Niech będzie że wam wierze.
-Czyli już się nie gniewasz- Zapytał Harry z Louisem na raz.
-Już mniej. Co nie znaczy że w ogóle.- powiedziałam biorąc mąkę i stawiając ją na blacie na środku kuchni. Gdy nagle do mnie coś doszło-Jaką Fanka?!?! -krzyknęłam
-No widzisz mała bo oni to ten cały zespół z plakatów twojej siostry. One Direction. Coś ci to mówi?- zapytała June dziwnym tonem, otworzyłam szeroko oczy gdy nagle dostałam jakiegoś olśnienia.
- Jeju!!!! Jak ja dziękuję wam -Powiedziałam przytulając każdego po kolei nie zwracając uwagi na to że dalej jestem w piżamie.- Tak bardzo wam dziękuje - powiedziałam akurat przytulając bodajże Zayna.
-Co ci się stało?- zapytał Liam gdy zobaczył że mam łzy w oczach
-Dzięki wam jej siostra żyje. To znaczy, pamiętacie akcje jak zbieraliście pieniądze na leczenie pewnej dziewczyny pół roku temu?- zaczęła June
- To chyba była Alice, co nie chłopcy?- zapytał Liam
- Tak Alice Brown. A ona to Laura Brown- przytuliła mnie.- Jej siostra- Kontynuowała a chłopcy patrzyli na mnie jakby zobaczyli co najmniej ufo.
-Nie masz za co dziękować. - powiedział Harry- powiedzmy że w ramach podziękowań zapomnisz o tym wczoraj ok?
-ok- powiedziałam uśmiechając się
-To co idziemy robić to śniadanie? Głodny jestem -powiedział Niall
-Okay. Chodź. -powiedziałam wstając i kierując się z blondynem do kuchni.
******
Po śniadaniu a tak naprawdę lunchu spędziliśmy cały dzień razem, śmiejąc się, oglądając filmy, poznając się, grając w butelkę wisielca i inne takie. Nawet nie zauważyliśmy kiedy dzień się skończył a chłopcy musieli iść do domu. Była 4.00 gdy położyłam się spać. Byłam tak zmęczona że wystarczyło żebym położyła głowę na poduszkę a oczy same mi się zamykały. Z dobrym humorem zasnęłam wiedząc że mamy tak wspaniałych sąsiadów a zarazem przyjaciół.
**********************************************************************
Siemanko tu Jednokierunkowa :)
Dzisiaj bez punktu widzenia June :( :( Ale w następnym rozdziale NIESPODZIANKA !!
Dziękuje każdemu kto wchodzi na mojego bloga i go czyta.
Dzięki wam mam motywację żeby pisać, bo wiem że ktoś to czyta.
A więc zrobimy tak:
3 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
#Jednokierunkowa
Pisz! Ja chce dalszą część :)))))
OdpowiedzUsuń