czwartek, 23 października 2014

Rozdział 3 "Co ci się stało?"


~*~Oczami Laury~*~
 
Obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju przez zasłony. Obróciłam się na bok i próbowałam zasnąć, jednak usłyszałam jakiś hałas na dole więc postanowiłam zejść. Szybko wstałam z łóżka ubierając na siebie tylko szlafrok, który sięgał do mniej-więcej połowy ud. Weszłam do łazienki przeczesałam włosy, umyłam twarz i zęby postanawiając że prysznic wezmę po śniadaniu. Wychodząc z pokoju spojrzałam szybko na zegarek -11:39. To dla mnie dobra pora do wstawania, często w nocy się budzę i leżę, aż nie zasnę. Dzisiejszej nocy było spokojnie. Żadnych pobudek, spokojny i głęboki sen. Zeszłam po schodach kierując się do kuchni po szklankę wody. Z kuchni prosto do salonu. Gdy stanęłam w przejściu do naszego dużego pokoju zdziwiłam się i podejrzewam, że stałam z oczami wielkimi jak 5 zł i się gapiłam na to co robi moja przyjaciółka. A więc siedziała na kolanach jakiegoś blondyna śmiejąc się w najlepsze i nie zwracając na mnie uwagi. A najlepsze w tym wszystkim było to że ta cała banda która siedzi u mnie w domu to ta banda ,która wczoraj szalała na całego na ulicy z wodą. Nagle chłopak z lokami się odwrócił i gdy mnie zobaczył szturchnął June, a ona odwróciła się w moim kierunku przerywając wszystkie śmiechy i idąc w moim kierunku krzyknęła:
-Witam śpiącą królewnę!
-Przecież wiesz że zawsze tak długo śpię...- powiedziałam
-Chce królewna coś zjeść? Zaraz coś ci zrobimy jeść- gdy to powiedziała cała piątka się obróciła 
-Nie. Dziękuje sama sobie poradzę- poprawiłam piżamę i postanowiłam zrobić sobie coś zjeść. Uwielbiałam jeść, poznawać nowe smaki, eksperymentować z nowymi daniami. Podeszłam do lodówki wyciągając składniki potrzebne do zrobienia moich ulubionych omletów na słodko. Gdy zamknęłam lodówkę wystraszyłam się i upuściłam mleko przez przypadek. Miło uśmiechający się blondyn stał koło zlewu.
-Hej! Jestem Niall. Mam pytanie. Czy ja... - zrobił lekką przerwę i popatrzył na mnie- Czy ja mógłbym Ci pomóc?
-Ja jestem Laura- powiedziałam przyjaźnie- nie dziękuje poradzę sobie sama.
-No weź... Pozwól mi
-Nie
-Prooooosze- błagał a gdy na niego popatrzyłam miał oczy jak kot ze Shreka.  
-Powiedziałam nie. - Powiedziałam już trochę głośniej
-No nie mów, że dalej jesteś na nich zła za to co zrobili na ulicy...
-Zrobili?! Co WY zrobiliście chyba! - krzyknęłam i zobaczyłam cieszącego się blondyna
-Bo widzisz... Harry czyli ten w lokach i Louis czyli ten w paskach- powiedział wskazując na dwóch debili stojących w przedpokoju i gapiących się na nas z rozbawieniem- się pokłócili i Louis gonił Harrego po całej ulicy z wodą, a gdy ty szłaś Zayn czyli ten co siedzi koło June- wskazał na dwójkę która siedziała w salonie i śmiejąca się z teleturnieju w telewizji- Liam i Ja uspokoiliśmy ich i akurat wracaliśmy do domu a Harry gdy zobaczył Cię za sobą myślał że jesteś naszą jakąś napaloną fanką i cię oblał wodą- powiedział szybko robiąc przerwy aby wziąć oddech
-Okaaay- powiedziałam przedłużając "a" w wyrazie- Niech będzie że wam wierze.
-Czyli już się nie gniewasz- Zapytał Harry z Louisem na raz.
-Już mniej. Co nie znaczy że w ogóle.- powiedziałam biorąc mąkę i stawiając ją na blacie na środku kuchni. Gdy nagle do mnie coś doszło-Jaką Fanka?!?! -krzyknęłam
-No widzisz mała bo oni to ten cały zespół z plakatów twojej siostry. One Direction. Coś ci to mówi?- zapytała June dziwnym tonem, otworzyłam szeroko oczy gdy nagle dostałam jakiegoś olśnienia.
- Jeju!!!! Jak ja dziękuję wam -Powiedziałam przytulając każdego po kolei nie zwracając uwagi na to że dalej jestem w piżamie.- Tak bardzo wam dziękuje - powiedziałam akurat przytulając bodajże Zayna.
-Co ci się stało?- zapytał Liam gdy zobaczył że mam łzy w oczach
-Dzięki wam jej siostra żyje. To znaczy, pamiętacie akcje jak zbieraliście pieniądze na leczenie pewnej dziewczyny pół roku temu?- zaczęła June
- To chyba była Alice, co nie chłopcy?- zapytał  Liam
- Tak Alice Brown. A ona to Laura Brown- przytuliła mnie.- Jej siostra- Kontynuowała a chłopcy patrzyli na mnie jakby zobaczyli co najmniej ufo.
-Nie masz za co dziękować. - powiedział Harry- powiedzmy że w ramach podziękowań zapomnisz o tym wczoraj ok?
-ok- powiedziałam uśmiechając się
-To co idziemy robić to śniadanie? Głodny jestem -powiedział Niall
-Okay. Chodź. -powiedziałam wstając i kierując się z blondynem do kuchni.
******
 Po śniadaniu a tak naprawdę lunchu spędziliśmy cały dzień razem, śmiejąc się, oglądając filmy, poznając się, grając w butelkę wisielca i inne takie. Nawet nie zauważyliśmy kiedy dzień się skończył a chłopcy musieli iść do domu. Była 4.00 gdy położyłam się spać. Byłam tak zmęczona że wystarczyło żebym położyła głowę na poduszkę a oczy same mi się zamykały. Z dobrym humorem zasnęłam wiedząc że mamy tak wspaniałych sąsiadów a zarazem przyjaciół.
 
 
 
 
**********************************************************************
Siemanko tu Jednokierunkowa :)
Dzisiaj bez punktu widzenia June :( :( Ale w następnym rozdziale NIESPODZIANKA !!
Dziękuje każdemu kto wchodzi na mojego bloga i go czyta.
Dzięki wam mam motywację żeby pisać, bo wiem że ktoś to czyta.
A więc zrobimy tak:
 3 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
 
#Jednokierunkowa

niedziela, 21 września 2014

Rozdział 2 "To nie nasze!"



~*~ Oczami Laury ~*~
Rano obudziłam wyspana jak nigdy. Pamiętam, że śnił mi się jakiś chłopak z psem... Szkoda że nie mam tu swojego psa. Bardzo mi brakuje Bruno...Wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się. Zeszłam na dół gdzie June już siedziała w salonie i jadła śniadanie.
- Hejka!- krzyknęłam po czym weszłam do kuchni, gdzie na blacie czekało na mnie śniadanie.
- Hej!- usłyszałam.- Co powiesz dzisiaj na mały spacer po okolicy?
- Chętnie.- Odpowiedziałam- Jest jakaś herbata?- Zapytałam gdy zobaczyłam, że obok kanapek stoi szklanka soku a w dzbanku jest kawa.
- Nie. Tylko to co widzisz. Jak chcesz to idź do sklepu. Jest niedaleko. Dziesięć minut spacerkiem- Powiedziała po czym się uśmiechnęła
- No ok. Chcesz coś ze sklepu? -zapytałam biorąc talerz z kanapkami i sokiem.
- Nie. Chociaż... Możesz mi kupić coś słodkiego
- Ok- odpowiedziałam. Ubrałam buty i wyszłam z domu biorąc ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy.


~*~ Oczami June ~*~
Gdy Laura wyszła. Odniosłam naczynia do zmywarki, wyłączyłam telewizor i poszłam do swojego pokoju się ubrać. Stanęłam przed szafą i jak zwykle zastanawiałam się w co się ubrać. Wreszcie wzięłam pierwszą bluzkę z brzegu i dopasowałam do tego jakieś spodnie. Poszłam do łazienki i się ogarnęłam. Szybki prysznic, lekki makijaż i szybko się ubrałam. Wyglądałam całkiem dobrze. Nagle usłyszałam ciche odgłosy kota. Otworzyłam drzwi i na schodku stał malutki kotek. Przygotowałam dla niego mleko i miejsce do spania w starym pudle. Nagle usłyszałam że drzwi sie otwierają a w nich stała cała mokra Laura. Na jej widok zaczęłam sie śmiać.
-Co ci się stało? HAHAHAHAHAHAHAHA- zapytałam po czym wybuchłam śmiechem.
- Jakieś głupki o inteligencji pięciolatka oblały mnie wodą! To się stało!- Powiedziała idąc z łazienki z ręcznikiem.
- HAHAHAHAHAHAHAHAHAHA
 - Co on tu robi?!To nie nasze!!- zapytała gdy zobaczyła kota
- No przyszedł sam. A co?
- No szukają takiego samego kota. Widziałam ogłoszenia. są na naszej ulicy wszędzie!
Ubrałam się i wyszłam z domu. na drzewie niedaleko naszego domku wisiało ogłoszenie. Zadzwoniłam na podany numer i właściciel miał być za 3 minuty bo blisko mieszka. Gdy wróciłam do domu nie zdążyłam znaleźć kota a zadzwonił dzwonek do drzwi. za drzwiami stał jakiś chłopak. Ubrany był w bluzę z kapturem spod którego widać  było loczki.
- Ja po kotka- powiedział - mogę wejść?-  otworzyłam szerzej drzwi by mógł wejść. Szybko znalazł się w przedpokoju. Ściągnął kaptur. Skądś go znam. Tylko skąd?
- Jestem Harry - przedstawił się wyciągając w moim kierunku rękę - a ty?
-Jestem June. Już szukamy kotka.

~*~ Oczami Laury ~*~

Poszłam na górę się przebrać w suche ciuchy. Słyszałam że June z kimś rozmawia. Postanowiłam zejść na dół. Szybko jeszcze przeglądnęłam się w lustrze. Wyglądałam całkiem OK. Jeszcze tylko poprawiłam chustę na głowie i zeszłam. zobaczyłam że czegoś szukają. 
- Hejo! Czego szukacie? - Zapytałam zeskakując z ostatniego schodka. Nagle towarzysz mojej przyjaciółki się odwrócił i myślałam że zaraz wybuchnę. To on mnie oblał wodą ze swoimi kolegami-To ty mnie oblałeś wodą!- wrzasnęłam 
- Przepraszam chciałeś oblać kogoś innego, a ty szłaś obok i troszkę to też twoja wina- powiedział uśmiechając się.
- To moja wina? To ty nie patrzysz gdzie lejesz wodą, a do tego dlaczego na ulicy się bawiliście - zapytałam zakreślając w powietrzu cudzysłów przy słowie bawiliście
- A co zabronisz? - zapytał z uśmiechem.Teraz to przesadził.Szybko wzięłam kota od June i dałam mu do rąk a raczej wpychając i wyprosiłam go z domu. Ostro przegiął. Wkurzona poszłam na górę do pokoju, włączyłam laptopa i zobaczyłam że tato jest dostępny. Od razu do niego zadzwoniłam. Jeszcze chwile zastanawiałam się gdzie jest June, a później już spokojnie rozmawiałam z rodzinką. Nie miałam już nawet później ochoty na jakiś spacer lub coś w tym stylu więc z June wieczór komedii romantycznych. Po naszym wieczorze poszłam na górę. Umyłam się, przebrałam w piżamkę i poszłam spać.




*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

Siemanko tu  Jednokierunkowa.
Przepraszam że tak długo nie dodawałam rozdziału ale po prostu zapomniałam o blogu i wgl. Wiem że większość z was i tak tego nie czyta ale dziękuje każdemu z was kto to czyta. Następny rozdział już niedługo :) 


#Jednokierunkowa :)

wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 1 "To dopiero początek."

-June ? -zapytałam gdy zauważyłam dziewczynę, z którą ostatni raz widziałam sie 6 lat temu. Kontakt utrzymywałyśmy przez internet.Twitter , Facebook i Skype. Kiedyś mieszkałyśmy na tej samej ulicy, naprzeciwko siebie przez 13 lat. Później mój tato dostał awans i musieliśmy się z siostrą i ojcem przeprowadzić na drugi koniec kraju. Moja mama umarła po urodzeniu mojej siostry -Alice. Od zawsze z June marzyłyśmy o wyjeździe do Londynu. Pamiętam jak zawsze siadałyśmy w małym domku ,który zbudowali nasi ojcowie i wymyślałyśmy co będziemy robić w przyszłości. Zawsze wymyślałyśmy sobie że będziemy mieszkały w Londynie, każda z nas będzie miała męża , dzieci... Marzenie o wyjeździe do Londynu się spełniło.  Z rozmyślań wyrwał mnie głos dziewczyny, która tu już jest od tygodnia.
-Laura !- usłyszałam jej głos.- ale ty się zmieniłaś !
- Bez przesady. Dalej jestem tą samą dziewczyną.. Ale ty też się zmieniłaś! A skoro tu jesteś to mi pomożesz. - powiedziałam i ją przytuliłam. Wreszcie po raz pierwszy od 6 lat mogłam ją przytulić.
- Z czym ?- zapytała gdy zobaczyła mój uśmieszek
- Z moim szanownym bagażem oraz Zbyszkiem
- Kto to Zbyszek??
- Gitara
- Nie mówiłaś , że grasz!
- Oj tam. Cichaj - zaśmiałam się.
- Chodź taksówka czeka.
- Już... Dalej nie wierze że tu jestem !
- To dopiero początek. -powiedziała. Ja szybko odebrałam bagaż i po około 40 minutach byłyśmy przed domem. Był piękny .. Wzięłam walizki i poszłam za przyjaciółką do domu. W środku było przepięknie. Po prawej stronie duży salon . Po lewej stronie od wejścia była mała spiżarnia do której od razu kazałam June wstawić jakieś słoiczki od mojej babuni. Obok spiżarni była mała toaleta. Prosto korytarzem doszłam do schodów.Po prawej stronie schodów była kuchnia . Powiedziałam June, że idę się rozglądnąć na piętro, na co ona krzyknęła, że pierwszy pokój po lewej jest jej. Uśmiechnęłam się lekko na to i weszłam po schodach. Zauważyłam że już część rzeczy June wypakowała z pudeł które przywiózł tu mój tatuś. Ładnie tu! Zdecydowanie góra się różni od dołu, ale mimo to jest tu strasznie ładnie i przytulnie. Tak jak mówiła moja przyjaciółka pierwszy pokój po lewej jest jej także nie wchodziłam. Zamknęłam drzwi i weszłam do następnego pokoju. Chyba ten będzie mój. Po prawej balkon. A pokój naprzeciwko pokoju June.Wyszłam z pokoju, poszłam na dół po walizkę.
-Która godzina?-zapytałam
-20,34-odpowiedziała- Już się rozglądnęłaś? Minęło 20 minut...-Zaśmiała się.
-Nie. Jeszcze nie. Za ile kolacja? Zgłodniałam.-Powiedziałam
-15 minut
-Okej -poleciałam na górę. Walizkę wrzuciłam do pokoju i miałam zamiar wejść do pokoju zaraz przy schodach i tego na wprost. Pierwsze pomieszczenie przy schodach to była duża łazienka. Następnie weszłam do pokoju na wprost schodów. Wyglądał młodzieżowo.   Zeszłam na dół do kuchni i z przyjaciółką zjadłyśmy pyszną sałatkę którą zdążyła przygotować.Oglądnęłyśmy film, poszłam na górę rozpakowałam się, wykąpałam, ubrałam moją piżamkę i poszłam spać.




*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Cześć!
Chciałam was przeprosić za to że tak długo musiałyście czekać na ten rozdział, ale nie miałam czasu za bardzo żeby go skończyć pisać.Miłego dnia siostrzyczki ;*
                                                                                                           Jenokierunkowa

wtorek, 25 lutego 2014

Bohaterowie :)



Laura Brown





Ta dziewiętnastolatka jest towarzyska... Pozytywnie zakręcona (czasami wpada na dość dziwne pomysły). Potrafi zauroczyć każdego chłopaka. Pięknie gra na gitarze, jest także utalentowaną tancerką. Ona i June są sąsiadkami One Direction.



Alice Brown





Directionerka. Ma szesnaście lat i poważne problemy. Jest przeciwieństwem swojej siostry - Laury. Jest nieśmiała, zamknięta w sobie, ale mądra. Przez to, że kiedyś śmiano się z jej wagi popadła w poważne kłopoty ze zdrowiem. Jednak teraz jest  lepiej. Ma dobre kontakty z June i Laurą.  Bardzo dobrze wie że zawsze może na dziewczyny liczyć.



June Howlett




Ma 20 lat. Jest pewna siebie, ciekawska i sprytna. Potrafi też trzeźwo myśleć, chociaż na taką nie wygląda. Pierwsza zamieszkała w Londynie. Jest przyjaciółką Laury. 


One Direction

TYCH PANÓW CHYBA NIE MUSZĘ PRZEDSTAWIAĆ :D

________________________________________________________
Mamy nadzieję, że zostaniecie i poznacie lepiej naszych bohaterów :)
                                                                                                          /Ola 


wtorek, 4 lutego 2014

Louis :)


Obudziły mnie poranne promienie słońca. Poczułam jak krew pulsuje mi w głowie. Światło przedostawało się pod powieki, wywołując jeszcze większy ból głowy.
Nie otwierając oczu przywołałam skrawki wspomnień z nocy. Ale przypomniał mi się obraz jakiegoś chłopaka. Brązowe włosy, niebieskie oczy, delikatny zarost i piękne kości policzkowe. Skądś go znałam. Niechętnie otworzyłam oczy. Na nadgarstku miałam zapisany jakiś numer telefonu, a na sobie męską koszulę. Szybko sięgnęłam po komórkę. w galerii było pełno zdjęć z tym chłopakiem. Wpisałam numer i nacisnęłam słuchawkę. - Halo? - usłyszałam cudowny głos. - Cześć. - odparłam - Chciałam przeprosić, jeśli wczoraj coś zrobiłam lub powiedziałam - A tak... Dziewczyna, która narzygała mi na buty. - Serio?! Przepraszam. - Spoko. - Mam jeszcze pytanie. Czy nie dałeś mi przypadkiem swojej koszuli. - Możliwe... Byłaś w tragicznym stanie, kiedy cię odwoziłem. - A... Dzięki. - powiedziałam zakłopotana - Możemy się spotkać. Może poszlibyśmy na kawę? Oddałabyś mi koszulę. - zaśmiał się - Naprawdę? Super. To może jutro? Nie czuję się zbyt dobrze. - Zgoda. Przyjadę jutro po ciebie. Już wiem gdzie mieszkasz. Rozłączyłam się, rzuciłam się na łóżko i przyciskając poduszkę do twarzy zaczęłam krzyczeć ze szczęścia. Przewróciłam się na plecy i wciągnęłam zapach jego perfum. Czyli ta noc nie była do końca stracona...
Następnego dnia... Dźwięki już tak nie bolały, dlatego gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, pobiegłam do nich, o mało nie zabijając się na schodach. Otworzyłam je i ujrzałam TEGO chłopaka... - Już wiem! - krzyknęłam - Jesteś Louis Tomlinson. - Uśmiechnął się szeroko, a ja nie przestawałam mówić - Od wczoraj się zastanawiałam, ale kac zabójca zrobił swoje... Matko, to naprawdę ty. - Skończyłaś? - zaśmiał się - Czy mimo tego, że mnie znasz wciąż masz ochotę na kawę? - Pewnie... Nie uwierzą mi jak im o tym opowiem. Zabrał mnie do uroczej kawiarenki. Tam długo rozmawialiśmy, ale nadszedł czas by się rozstać. - Masz ochotę gdzieś, kiedyś wyjść? - zapytał - Jasne. - odparłam. - Może zadzwonię jutro? - Ok. - pocałował mnie w policzek i odszedł. Siedziałam na swoim miejscu wpatrując się w miejsce, w którym przed chwilą stał. Czy to był sen?!

niedziela, 2 lutego 2014

Malutka Informacja

Hejka !
Przepraszam że nie dodałam imagina ale do strony dołącza sie nowa bloggerka. Zobaczycie jej działalność na stronie do końca tygodnia. A i postanawiam zacząć systematycznie pisać bloga !! HURA JA ! Dobra dziekuje wszystkim którzy komentują i proszę o to innych. Myślałam o tym żeby zacząć pisać innego bloga na zasadzie wy mi wysyłacie bloga ja go oceniam, opisuje i tak dalej. No wiecie o co chodzi także pomóżcie mi z tym pomysłem co o nim sądzicie? Ja ogólnie na tydzień mogę przeczytać 2 skończone blogi i nie wiem co zrobić !
Piszcie co o tym sądzicie.
#Jednokierunkowa;**

środa, 27 listopada 2013

Inaformacja! Ważne!

Ważna informacja!!
Proszę o przeczytanie jej całej bo macie tu wszystko co będzie sie dzialo tu na blogu. A wiec w najbliższym czasie postaram sie dodać jakiegoś imagina. I tu prosiłabym aby Misia Rosik (jak przekręciłam to bardzo przepraszam) na dole w komentarzu napisała z kim chce imagina.A do ciebie Misia dziekuje ze komentujesz jestes tu jedyna którą to komentuje nawet nie wiesz jak bardzo jestem ci wdzieczna za to. Proszę komentuj dalej. Po dodaniu tego imagina zaczynam pisać opowiadanie mam już pomysł. Także zapraszam do KOMENTOWANIA i odwiedzania bloga.
A i:
  CZYTASZ=KOMENTUJESZ
.. #Jednokierunkowa